Strony

„Back To School” - konkurs sponsorowany przez markę Wedel

Wakacje zbliżają się ku końcowi, niedługo zabrzmi pierwszy dzwonek. Aby osłodzić pierwsze dni roku szkolnego, marka Wedel przygotowała dla Was niespodzianki. Zacznijmy od nagród - 3 osoby otrzymają bony na zakupy w Smyku/Empiku, kolejne 2 dostaną zestawy słodyczy od Wedla. Co należy zrobić? Przesłać na adres zaradna.mama@op.pl rysunek (skan lub zdjęcie) wykonany przez dziecko, na temat "Powrót do szkoły z Wedlem". Macie czas do niedzieli 24/08/2014, do godz. 23.59.
Wyniki zostaną ogłoszone, po konsultacji z przedstawicielem sponsora, we wtorek  lub środę kolejnego tygodnia.

Do Zaradnej napisała pewna Mama. Przeczytajcie koniecznie!

Do Zaradnej napisała pewna Mama. Przeczytajcie koniecznie!

http://www.siepomaga.pl/f/corinfantis/c/1224

"Jestem mamą Martynki, dzielnej i bardzo pogodnej małej dziewczynki, która wymaga pilnej operacji złożonej wady serduszka, zostanie ona przeprowadzona już niedługo w Niemczech. Jej serduszko jest już bardzo słabe, każdy dzień to strach i niepewność o jej życie. Koszt operacji to 160 tys. zł. znacznie przerasta nasze możliwości finansowe, brakuje jeszcze 75 tys.zł. ,dlatego zwracamy się do Państwa o wsparcie, prosimy chodź by o symboliczne wpłaty 5zł, 10zł, 50zł… każda złotówka jest dla na bardzo ważna, bo przybliża na o krok do operacji. Zegar tyka nieubłaganie, proszę pomóżcie nam wysłać córeczkę na operację. Dla wszystkich chętnych, którzy zechcą nas wspomóc wpłatę mogą dokonać na Siepomaga : http://www.siepomaga.pl/f/corinfantis/c/1224 lub do Fundacji Cor Infantis ul. Nałęczowska 24, 20-701 Lublin Nr konta: 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 z dopiskiem Martyna Filipiak. Za wsparcie będziemy niezmiernie wdzięczni. Rodzice."

Jak rzucić palenie w jeden dzień?

Jak rzucić palenie w jeden dzień? Zaradnej się udało i to w trzy godziny.
Zaradna ostatnimi czasy popalała w chwilach stresu. Niby nie dużo, bo raptem paczkę na tydzień, ale biorąc pod uwagę cenę papierosów, to wychodzi spora kwota na miesiąc. Można by z tego jakiś rachunek opłacić. Próbowała kilka razy sama odstawić papierosy, ale ciągle do nich wracała. Postanowiła wspomóc się farmakologicznie.
Zaradna poprosiła w aptece o najskuteczniejszy środek dla palaczy. Babeczka poleciła plastry z największą dawką nikotyny i powiedziała, że wraz z upływem czasu, schodzi się na coraz mniejsze dawki. Zaradnej wydało się to logiczne, w końcu z niektórymi lekami robi się tak samo, żeby uniknąć zespołu odstawiennego.
Przyszła Zaradna do domu, nakleiła plaster i zajęła się swoimi obowiązkami. Po ok. dwóch godzinach zaczęła się źle czuć, ból brzucha, zawroty głowy, mdłości. To wersja dla wrażliwych ;-) W rzeczywistości to Zaradna nie wychodziła z łazienki, rzygając dalej niż widziała. Jak się pewnie domyślacie - doszło do zatrucia nikotyną. Babka w aptece sprzedała Zaradnej plastry z dawką, która jest odpowiednia dla osoby, która wypala po dwie paczki dziennie a nie jedną tygodniowo, w dodatku super light....
Jedno jest pewne, Zaradna papierosa już nie weźmie do ust. Never ever again. Nie dla niej takie "atrakcje.

Kupon na 10 zł od Tesco:-)

Lubicie kupony rabatowe? Zaradna lubi :-) Kliknięcie w obrazek przeniesie Was na stronę Tesco - trzeba wybrać swój sklep. Po wybraniu swojego sklepu trzeba wydrukować kupon i oddać go przy kasie. Można wykorzystać jeden kupon na jedną transakcję na kwotę min. 50 zł. Jeśli Wasze zakupy będą większe, warto mieć w zanadrzu kilka kuponów i rozbić je na kilka transakcji :-)

Uwaga, promocja obowiązuje jeszcze tylko 3 dni!


http://www.tesco.pl/akcje-konkursy/23-kupon-szkola/

Minister zdrowia ostrzega - kompletowanie wyprawki pierwszaka kończy się bólem głowy

Wyprawka pierwszaka to temat rzeka. Zaradna w tym temacie jest totalnym laikiem. Naczytała się opinii na forach, na blogach i poddała się. Zeszyty, kredki, worki na kapcie - pikuś, ale temat tornistra rozłożył ją na łopatki. Nie dość, że ceny są kosmiczne to wybór jest taki, że głowa boli. Rodzicie szkolniaków pomóżcie - jaki producent ma najlepsze (czyt. najlżejsze i najtrwalsze tornistry) a jakiego sobie darować? Tornister musi przeżyć minimum rok (macie takie, co wytrzymały dwa lub trzy lata?) bez urwanych szelek, rozwalonego zapięcia czy przetartego materiału.
A dla tych co wysyłają dzieciaki do żłobka lub przedszkola, Zaradna ma sprawdzony pomysł na podpisywanie ubranek http://zaradna-mama.blogspot.com/2012/02/zaradna-mama-i-podpisywanie-ubranek-do.html

Milczenie jest złotem

Zaradna siedzi, obserwuje i milczy. Niemal fizycznie czuje, że milczenie jest złotem.
Są ludzie, którzy nie potrafią nawet na chwilę przestać jazgotać, przekrzykiwać się i kłócić nawet o łyżkę. Paranoja. Kiedyś Zaradna też dorzuciłaby swoje trzy grosze, lub złośliwie skomentowała sytuację, ale nie tym razem. Mimo, że wokoło burza i ciskanie gromami między sobą, Zaradna czuje błogi spokój i niewymowną radość, że potrafi milczeć. W pracy, sklepie, u cioci na imieninach, wszędzie są jazgoczący ludzie. Po co? Tak jest łatwiej, przyjemniej? Komu?
Przed Zaradną kompletowanie wyprawki do szkoły dla Młodego. Chyba kupi wszystko online, bo jakoś nie widzi siebie w tłumie walczącym o 5 groszy tańszy zeszyt, czy ostatni piórnik z danym wzorem (btw widzieliście filmik z Lidla, jak Crocsy były w promocji?).
Tesco z opcją dostawy do domu rozpuściło Zaradną, już nie dla niej stanie w kolejkach, szukanie czegoś w zmienionym układzie półek i dźwiganie ;-)

FB, NK zdradzają Was i ułatwiają życie złodziejom

FB, NK zdradzają Was i ułatwiają życie złodziejom. W zasadzie, to sami się zdradzacie, pisząc gdzie i kiedy wyjeżdżacie oraz chwaląc się fotkami z wakacji. Pamiętajcie, że licho nie śpi a złodzieje też korzystają z tych samych platform. 
Zaradna nie każe Wam poddać się socjalnej banicji, ale wszelkie sweet focie z piramidami w tle, wrzucajcie na fejsika po powrocie z urlopu a nie w trakcie, bo może się okazać, że zastaniecie w domu gołe ściany. Ot taka sugestia na dziś ;-)

Jak w Matrixie - etat vs działalnośc gospodarcza

Robicie czasem totalną rewolucję w swoim życiu? Macie ochotę rzucić wszystko w cholerę i zacząć od nowa? Zaradna właśnie jest na takim etapie. Nie, nie chodzi o rozwód z Zaradnym, tu wszystko gra ;-) Chodzi o pracę. Ludzie są w większości świetni, młodzi, tworzą zgrany zespół. Niestety muszą funkcjonować wśród betonu, który zatrzymał się w epoce prl'u. 
Z jednej strony Zaradna prowadzi dg, jest sobie sama szefem, załatwia sprawy w urzędach, z klientami itp. Z drugiej strony (głównie ze względu na chorobę Zaradnego), trzyma się etatu w budżetówce, bo jak by nie było, wypłata zawsze jest na czas, okazjonalnie wpada trzynastka, wczasy pod gruszą czy bony na święta dla dzieciaków. Poza tym, nie ma co kryć, Zaradna lubi swoją pracę i żal jej odpuścić, tym bardziej, że została zaangażowana do projektu pomagającego osobom ze Wschodu, z państw ogarniętych konfliktami, biednych, masakrycznie skorumpowanych. Zaradna nie zajmuje się przekładaniem papierków z jednej kupki na drugą (chociaż papierologia przy projekcie jest okrutna), ale realną pomocą - organizowaniem kursów j. polskiego dla cudzoziemców, pomocy prawnej, psychologicznej, tłumaczeniem dokumentów, organizowaniem staży dla nich. Niby nic, ale wszystko to jest bezpłatne, więc trzeba zorganizować do tego dofinansowanie z UE, szukać sponsorów, współpracować z władzami miasta, itp. Generalnie jest co robić :-)
Pojawia się dysonans - Zaradna jako firma (zupełnie nie związana z praca na etacie), potrafi niemal wszystko załatwić, wszędzie jest traktowana poważnie. Jako trybik w wielkiej budżetowej machinie, wiele razy spotkała się z podejściem "nie... bo nie". Bez wyjaśnienia, bez wskazania innej drogi rozwiązania danej sytuacji. Ot, po prostu ktoś strzela focha i już. Masakra jakaś, tym bardziej, że przecież te stanowiska są opłacane z budżetu państwa, czyli naszych podatków. Ciężko się Zaradnej funkcjonuje w takiej "podwójnej" rzeczywistości, jak w Matrixie - raz po połknięciu czerwonej, raz niebieskiej tabletki.


To już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść

Zaradna właśnie zakończyła dwutygodniowy maraton w pracy. Codziennie od 8 do 21-22. W niedzielę też. 
Masakra jakaś. Jest niedospana, niedokarmiona. Oczy ma wyschnięte od komputera, słońce widziała tylko o świcie. Ze stresu i przemęczenia włosy wychodzą jej garściami, jak po ciąży. Dziś przeżyła kryzys i rozryczała się w pracy, bo i tak są komentarze, że w budżetówce pierdzi się w stołek i popija kawę na plotach. Z jednej strony jest odwalony kawał roboty, z drugiej... czy było warto? Jeden podziękuje, drugi opierdzieli a trzeci co najmniej wie, ten ma najwięcej do powiedzenia. Życie. Od poniedziałku "choćby skały srały" punktualnie o piętnastej Zaradna zamyka za sobą drzwi. Koniec maratonu. Meta. Na koniec nowy hymn w biurze Zaradnej ;-)

P.S. Podobno zaczęły się wakacje?

Gdzie jest moje ciasteczko???

 
- Gdzie jest moje ciasteczko? Mała budzi się z wielkim żalem.
- Ale jakie ciasteczko? - Zaradna pyta
- no moje, było na stoliku - oczy Małej pełne łez
- kochanie, ale nie było żadnego ciasteczka, coś ci się przyśniło
- było!
I jak tu dyskutować z dzieckiem? Przyśniło się ciasteczko, więc czemu go nie ma, skoro było? Jak wytłumaczyć przedszkolakowi, że to był tylko sen? Przez cały dzień Mała chodziła i szukała tego ciasteczka, podejrzewając Zaradnych i brata o zjedzenie go.
Sezon ogórkowy w pełni, podzielcie się swoimi śmiesznymi historiami dotyczących dziecięcych snów :-)